Moby – Play w końcu ponownie na winylu!

Pierwsze wzmianki o wznowieniu albumu Moby Play pojawiły się już we wrześniu 2015 roku. Początkowo płyta miała zostać wydana 30 października, następnie premiera została przeniesiona na styczeń 2016, ostatecznie jednak album trafił w nasze ręce dopiero teraz. Czy warto było poczekać?

Powodów opóźnień może być wiele, poślizgi w branży wydawniczej to nic nowego, jednak dziwnym trafem premiera wznowienia winyla zbiega się z premierą nowej książki muzyka, „Porcelain” – autobiograficznej opowieści o pierwszych 10-ciu latach kariery muzycznej artysty, od końca lat 80-tych, aż do 1999 roku, kiedy został wydany rzeczony album. Wybór akurat takiego okresu nie jest zresztą przypadkowy. „Play” to album, który wyniósł Moby‚ego na wyżyny.

Przed „Play”

Eksperymentujący z techno i elektroniczną muzyką dance Moby w roku 1996 wydał swój czwarty album: „Animal Rights„. Zrażony mało entuzjastycznym przyjęciem jego wcześniejszych projektów muzyk wydał album punk-rockowy, zainspirowany muzyką młodzieńczych lat. Jak na ironię, elektronika w tym czasie świętowała rozkwit dzięki muzyce Fatboy SlimaThe Chemical Brothers czy The Prodigy. Nowa płyta Moby‚ego natomiast została przyjęta przez krytyków i publiczność bardzo chłodno, co o mały włos nie spowodowało końca jego kariery muzycznej. Grupka fanów „Animal Rights” zraziła się dodatkowo zmianą tekstu i tytułu pierwszego singla z płyty – „That’s When I Reach for My Revolver„. Pod naciskiem MTV i BBC, które odmówiły puszczania singla, tekst został zmieniony na „That’s When I Realize It’s Over„. Muzyka bronił się przed falą krytyki twierdząc, że nie zdawał sobie sprawy że ta zmiana będzie tak istotna.

moby animal rights

czwarty album „Animal Rights„, który również niedawno doczekał się wznowienia

Niespodziewany sukces

W pierwszym tygodniu po premierze „Play„, która odbyła się 17 maja 1999 roku, płyta sprzedała się w 6 000 egzemplarzy. Rok później, sprzedaż osiągnęła wynik 150 000 sztuk tygodniowo. Skąd tak dziwne wyniki? W przypadku tego albumu wszystko wydaje się być postawione na głowie. „Play” był sukcesem komercyjnym na długo przed osiągnięciem pierwszego miejsca w UK. Wszystko za sprawą agencji reklamowych i filmowych, które masowo wykupywały licencje do utworów z płyty. Pomimo że menedżer Moby‚ego, Eric Härle twierdzi, że oferty były ostrożnie selekcjonowane, oraz że więcej z nich zostało odrzuconych niż przyjętych, „Play” stał się pierwszym w historii albumem, którego wszystkie utwory pojawiły się filmach, programach telewizyjnych bądź reklamach. Sam muzyk natomiast utrzymuje, że chciał po prostu aby jego muzyka została usłyszana. Trzeba przyznać, że osiągnął zamierzony efekt…

Honey” – pierwszy singiel

Jak wspomina Moby:

Pierwszy koncert, jaki dałem podczas trasy promującej Play odbył się w piwnicy Virgin Megastore na Union Square. Dosłownie grałem muzykę dla ludzi czekających w kolejce  z płytami CD w rękach. Przyszło może 40 osób.

Kiedy muzyka z albumu zaczęła pojawiać się dosłownie wszędzie, a kolejne single stały się częścią kultury, sprzedaż wzrosła diametralnie. W lutym 2000 roku, 10 miesięcy po premierze, Moby dalej był osobą anonimową dla większej publiki w USA, kiedy odebrał telefon od menedżera który oznajmił mu, że płyta osiągnęła pierwsze miejsce w UK. Później przyszła kolej na Francję, Australię, Niemcy, aż Moby stał się międzynarodową gwiazdą. „Play” został ostatecznie najlepiej sprzedającym się albumem w historii muzyki elektronicznej (sprzedano ponad 12 mln egzemplarzy), który spędził na listach przebojów ponad 2 lata!

Moby – „Play” ponownie na winylu!

Do tej pory „Play” był wznowiony tylko raz, w roku 2013 w ściśle limitowanym nakładzie 500 sztuk, a każdy egzemplarz podpisany był osobiście przez Moby‚ego. Jest to też jedyne wydanie w gatefoldzie. Cena wydawnictwa oscyluje wokół 1000 zł (chociaż osiąga nawet 1500 zł!). Wszystko wskazuje na to, że najnowsza reedycja będziecie cieszyła się wielkim zainteresowaniem.

Winyl Moby – Play można już zamawiać w WinylowniZAMÓW

Wydanie, które opisuję jest kopią oryginalnej wersji winyla. Ma to swoje plusy i minusy. Zdecydowanym plusem są koperty wewnętrzne, które podobnie jak w oryginale, mają wycięcie na label, dzięki czemu naklejka na płycie ładnie zgrywa się ze zdjęciem wydrukowanym na sztywnej kopertce. Minus – wydanie albumu dwupłytowego w gatefoldzie na wzór reedycji z 2013 roku byłoby jednak lepszym pomysłem niż wpychanie dwóch płyt winylowych w zwykłą okładkę. Taki jednak mamy trend, aby wszystko wydawać jak w oryginale.

 

Lubisz winylbloga? Podziel się, niech inni też polubią

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco

Krystian Woźniak Opublikowane przez:

Kolekcjoner, założyciel Winylowni i winylbloga

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *